Podczas ostatniej Sesji Sejmiku Województwa Podkarpackiego radni przyjęli „Kodeks Etyki Radnego” ustanawiający normy postępowania rajców.
W trakcie obrad na ten temat wypowiadał się Władysław Ortyl – marszałek Województwa Podkarpackiego, a następnie odbyła się już po raz kolejny bardzo burzliwa dyskusja na temat poszczególnych paragrafów i całego „Kodeksu Etyki Radnego”.
W dyskusji bardzo jednoznacznie, mocno i merytorycznie głos zabrał także Stefan Bieszczad – przewodniczący Komisji Gospodarki i Infrastruktury Sejmiku, który zwrócił uwagę na obecny, niedopuszczalny standard etyki w życiu publicznym.
Zdaniem Stefana Bieszczada wystąpienia radnych są coraz bardziej polityczne, pełne ataku i insynuacji bez merytorycznych podstaw.
Przewodniczący Stefan Bieszczad uważa, że należy postępować uczciwie i zrezygnować z takiej agresji słownej i rynsztokowego języka, krytyka jest ważna, ale powinna opierać się faktach podkreślał w swojej wypowiedzi radny.
Stefan Bieszczad apelował o powrót do standardów, wzajemnego szacunku i kultury w trakcie dyskusji podczas obrad Sesji Sejmiku, jednak „nie do końca” był przekonany co do zasadności przyjęcia w takiej formie „Kodeksu Etyki Radnego”, ponieważ jego zdaniem ten dokument może stać się tylko zbiorem deklaracji bez możliwości ich egzekwowania.
Podczas głosowania radni Sejmiku przyjęli jednak zaproponowany „Kodeks Etyki Radnego”.
„Za” przyjęciem tej uchwały głosowało czternastu radnych, dziesięciu było „przeciw”, a dwóch rajców w tym Stefan Bieszczad wstrzymało się od głosu.
Ostatecznie zatem Radni przyjęli „Kodeks Etyki”, który ich zdaniem wynika z potrzeby wzmocnienia transparentności życia publicznego, przeciwdziałania konfliktom interesów oraz realizacji służby publicznej.
Projekt Kodeksu nie jest doskonały, co podkreślali w dyskusji zarówno radni opozycji, jak też Prawa i Sprawiedliwości, ma on charakter aktu samoregulacyjnego, ustanawia jasne standardy postępowania oparte na obowiązujących normach i etyce służby publicznej.
Stefan Bieszczad w rozmowie z naszymi reporterami podkreślał jednak wyraźnie, że „etyki nie buduje się dokumentami…”






